Pomidorki małosolne czyli rosyjski sposób na wspaniałą i zdrową przekąskę.

Pomidorki małosolne.

Pomidorki małosolne.

Pomidorki małosolne to przekąska wykonana z małych pomidorów, optymalne to takie o wadze ok. 100g. Łatwo ją wykonać, nie wymaga wiele pracy, składniki są proste i niedrogie. A efekt pracy zapiera dech w piersiach. Kilka dni i potrawa gotowa. Nadaje się zarówno na ogrodowe spotkania przy ogniu jak i domowe przyjęcia. Doskonała jako urozmaicenie codziennego menu rodziny. Już nie mówiąc jak wspaniale smakuje do schłodzonej wódeczki…

Przepis na pomidorki małosolne pochodzi z tej strony: http://stalic.livejournal.com/468568.html od wspaniałego kucharza. Są tam zdjęcia, jak krok po kroku, wykonać te pyszności. Polecam, dla osób znających język rosyjski, przejrzeć również inne Jego przepisy. Nie pożałujecie.

Pomidor Spiridon z którego wykonano pomidorki małosolne.

Pomidor Spiridon z którego wykonano pomidorki małosolne.

Składniki:

  • pomidory, dojrzałe, twarde, jednakowej wielkości. Optymalna waga to ok. 100g. Większe niezbyt sie nadają, mniejsze będą sprawiały trudności przy wykonaniu. Super, jeśli pomidorki są z szypułkami. Ilość – a ile chcecie, gwarancja, że i tak będzie za mało. A tak na poważnie, lepiej zrobić umiarkowana ilość i ewentualnie z kilku dniowym poślizgiem kolejna porcję. Pomidorki małosolne nie są przetworem trwałym, należy zjeść je w ciągu kilku dni. Wtedy są najsmaczniejsze i powalają na kolana.
  • zielenina – i tu zależnie co Wam najbardziej odpowiada, może to być koperek, pietruszka, bazylia czy inne smaczne zielone dodatki. Ilość – dużo – a dokładnie sami to określicie jak ogarniecie cały przepis.
  • czosnek – dużo drobno posiekanego czosnku, przeciśniętego przez praskę bądź roztartego nożem. Technologia dowolna, czosnek musi być dobrze rozdrobniony i „gładki”.
  • sól
  • pieprz
  • cukier

Wykonanie:

Pomidorki dokładnie myjemy, odrzucamy obite, przejrzałe i z uszkodzoną skórką. Wycieramy i odkładamy na bok. Albowiem teraz pora na zieleninę i czosnek. Procedura prosta, zieleninę drobno siekamy. Czosnek po obraniu przeciskamy przez praskę ( dokładnie – nie powinny bowiem występować grubsze kawałki) lub siekamy drobno, rozcierając później posiekany czosnek z solą nożem na desce. Ja osobiście jestem zwolennikiem drugiej metody. Pozornie wydawać by się mogła trudniejsza i bardziej uciążliwa, ale przy odrobinie wprawy jest wręcz odwrotnie. A efekt dużo lepszy – uzyskujemy gładką, jednolitą pastę czosnkową. Dla niecierpliwych informacja – wprawę taką uzyskać można już po roztarciu 5, 6 główek czosnku.

Teraz naszą posiekaną zieleninę mieszamy dokładnie z przygotowanym rozdrobnionym czosnkiem. Solimy mieszaninę do smaku. I teraz ona czeka na swoją dalszą kolej.

Wracamy do naszych pomidorków. Ostrym, małym nożem wycinamy od strony szypułki „czapeczkę” ze stożkowym wgłębieniem w pomidorku. Czapeczki nie wyrzucamy – będzie nam potrzebna do zwieńczenia dzieła. Niech leży sobie z boku. Do stożkowego wgłębienia w pomidorku nasypujemy szczyptę cukru i dwie szczypty soli. To najważniejszy moment w wykonaniu tego przepisu. Musi być dokładnie taka kolejność (najpierw cukier, później sól) i dokładnie takie ilości. I nie jest to pomyłka, pomidorki małosolne są dwa razy traktowane solą – raz poprzez wsypanie do wgłębienia i drugi raz poprzez sól dodaną do mieszaniny zieleniny z czosnkiem.

Kolejny etap pracy to nasypanie naszej zielonej mieszanki do wgłębienia w pomidorku i przykrycie całości uprzednio wyciętą czapeczką. Tak przygotowane pomidorki układamy w szklanym naczyniu i przykrywamy talerzem. Absolutnie niewskazane jest obciążanie dodatkowe talerza – zgnieciemy pomidory. Masa talerza wystarczy do odpowiedniego dociśnięcia czapeczek. I to już koniec pracy.

Pomidorki małosolne już niedługo będą gotowe.

Naczynie z pomidorkami nakrywamy gazą lub ściereczką. Pozostawiamy na kilka dni w ciepłym pomieszczeniu. W miejscu nie nasłonecznionym. Leżą sobie w naczyniu i fermentacja już powoli się zaczyna. Kiedy przenieść do lodówki? W zależności od temperatury, odmiany pomidorów i własnych preferencji smakowych dotyczących stopnia zakiszenia potrawy, jest to dwa do czterech dni. Po czym można poznać że proces kiszenia się dokonał? Pomidorki małosolne zmieniają barwę – czerwień staje się ciemniejsza, głębsza. I w całej kuchni zaczyna się rozchodzić boski zapach kiszonych pomidorów, czosnku i zieleniny. To jest ten moment, w którym po dokonaniu pierwszej próby – bo nikt tego nie wytrzyma i każdy w tym momencie próbuje – należy naczynie przenieść do lodówki. Schłodzone pomidorki małosolne zyskują na smaku. Po schłodzeniu podajemy na stół.

Pomidorki małosolne.

Pomidorki małosolne.

Appendix.

Z tym podawaniem po schłodzeniu na stół to różnie może wyglądać. Z mojego własnego doświadczenia:

  • przed wieczornym zgaszeniem światła, poprzedzającym położenie się do łóżka – bo przecież zasłużyliśmy sobie na odpoczynek po wykonaniu pomidorków małosolnych – koniecznie należy sprawdzić, czy droga od łóżka do lodówki jest wolna od przeszkód w rodzaju: krzesło, buty, psie miski, klocki lego;
  • wykonując nocne eskapady po pomidorki – bierzcie na talerzyk od razu kilka – po co tyle razy biegać;
  • następnego dnia rano pamiętajcie – łatwiej o wybaczenie niż o pozwolenie.

U mnie następnego dnia rano nie było co podawać na stół, pomidorki małosolne zniknęły. Ale szybko zrobiłem sałatkę z pomidorów i cebuli – i wszystko wybaczone…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*